Zajrzeć pod różową farbę. O cerkwi, która odsłania swoje tajemnice – i o rusztowaniach, które to umożliwiły
Poznaj wyjątkową historię cerkwi św. Aleksandra Newskiego w Łodzi - jednego z najpiękniejszych zabytków miasta, który właśnie przechodzi spektakularną renowację. Pod warstwami różowej farby odkrywane są 140-letnie freski, a konserwatorzy przywracają świątyni jej pierwotny blask. W artykule opowiadamy o architekturze cerkwi, jej wielokulturowych korzeniach oraz o tym, jak rusztowania DELTA 70 pomogły bezpiecznie przeprowadzić te niezwykłe prace. Lekką, przystępną formą zabieramy czytelnika za kulisy remontu, gdzie historia dosłownie wraca do życia.
Cerkiew pełna tajemnic. Co odkryto podczas remontu i jak pomogła w tym DELTA 70
Zobacz inne zdjęcia tej realizacji
Kliknij w zdjęcie (otwórz galerię)
Do tej realizacji dostarczyliśmy system DELTA 70 – solidny, certyfikowany i sprawdzony przy wielu dużych projektach.
Zajęliśmy się transportem i montażem, dbając o bezpieczeństwo i terminowość każdego etapu.
Są takie miejsca, które mijamy codziennie, a dopiero gdy zatrzymamy się na chwilę, zaczynamy dostrzegać, jak wiele mają nam do opowiedzenia. Jednym z takich miejsc jest cerkiew św. Aleksandra Newskiego przy ulicy Kilińskiego w Łodzi – świątynia, która od 140 lat stoi w samym sercu miasta i po cichu przypomina o jego wielokulturowej historii.
Przez lata oglądaliśmy ją z zewnątrz: kolorowe elewacje, złocone kopuły, charakterystyczna wieża, solidnie stojąca między parkiem Moniuszki a dawnym dworcem Fabrycznym. Ale dopiero trwająca od kilku lat renowacja sprawiła, że Łódź – i nie tylko – zaczęła mówić o niej naprawdę głośno.
Bo to, co konserwatorzy znaleźli pod warstwami różowej farby, to już nie jest zwykła renowacja. To prawdziwe odkrywanie skarbu.
Zacznijmy jednak od początku…
Pod koniec XIX wieku Łódź była miastem, w którym spotykali się ludzie różnych wyznań, narodowości i kultur. Katolicy, ewangelicy, Żydzi – i niewielka, choć rosnąca grupa prawosławnych. Gdy do miasta przybył 37 Jekaterynburski Pułk Piechoty, społeczność prawosławna zdecydowanie się zwiększyła. A gdy w Petersburgu ktoś dokonał zamachu na cara Aleksandra II (nieudanego – car przeżył), łódzcy fabrykanci postanowili uczcić ten fakt… budową cerkwi.
I tak do jednego stołu zasiedli najwięksi przemysłowcy miasta: Scheibler, Heinzel, Herbst, Poznański – ludzie, którzy Łódź współtworzyli i którzy rozumieli, że taka świątynia to nie tylko gest wobec władz, ale także pokaz siły, nowoczesności i znaczenia rozwijającego się przemysłowego miasta.
Projekt powierzono komuś, komu można było zaufać – Hilaremu Majewskiemu, architektowi odpowiedzialnemu za sporą część XIX-wiecznej Łodzi. Jego zadanie: stworzyć świątynię reprezentacyjną, godną patrona, widoczną z dworca i jednocześnie silnie zakorzenioną w tradycji rosyjsko-bizantyjskiej.
I to mu naprawdę wyszło.
Świątynia jak z ilustracji – kopuły, kolory, połysk i harmonia
Cerkiew stanęła na planie ośmiokąta, z główną kopułą uniesioną na bębnie, do tego bogato zdobiona wieża z cebulastym hełmem i czterema małymi wieżyczkami w narożach. Wszystko to oprószone złoceniami, pastelowymi kolorami i finezyjną sztukaterią.
Wejścia zdobią delikatne kolumienki z korynckimi kapitelami, a nad nimi malowane tympanony – małe obrazy, które witają każdego odwiedzającego. Witraże z wrocławskiej pracowni Adolfa Seilera rzucają na wnętrze ciepłe światło, a geometryczna posadzka w barwach błękitu, brązu i żółci prowadzi wprost ku wielkiemu skarbowi cerkwi: ikonostasowi.
To prawdziwe dzieło sztuki. Trzy rzędy rzeźbionych w dębie ikon, wykonanych w Petersburgu przez włoskiego mistrza Canillego, ustawione pomiędzy wrotami, scenami biblijnymi i delikatnymi ornamentami. Ikonostas jest sercem cerkwi – a patrząc na niego z bliska, trudno nie mieć wrażenia, że wykonano go z takim rozmachem, jakby miał przetrwać na wieki.
Aż przyszedł czas renowacji. I zaczęły się cuda.
Kiedy rozpoczęto remont świątyni – który trwa już prawie trzy lata – pierwszym krokiem było wnętrze. Konserwatorzy zaczęli ostrożnie sprawdzać kolejne fragmenty ścian. Pod palcami, pod skalpelem, pod lampą UV.
I wtedy stało się coś, co zawsze rozpala emocje historyków sztuki:
pod grubą, różową farbą olejną zaczęły pojawiać się oryginalne freski sprzed 140 lat.
Freski, które idealnie wpasowują się w klimat cerkwi: ewangelistów, świętych, ornamenty, detale, których nikt nie widział od przynajmniej kilku pokoleń.
„Ich poziom artystyczny naprawdę zachwyca. To klasa na miarę Matejki”
mówi konserwator Grzegorz Dierzęga, który kieruje pracami w cerkwi.
Wyobraź sobie odbudowywanie obrazu kawałek po kawałku. Oczyszczanie, utrwalanie, odsłanianie detali, które w XIX wieku malowali artyści sprowadzeni z Petersburga. Każdy dzień to kolejne odkrycia. Każdy centymetr ściany – nowa historia.
A wszystko to wymagało stworzenia konstrukcji, która pozwoli specjalistom dotrzeć do każdego zakamarka kopuły, do każdej krzywizny ściany, do każdego fragmentu fryzu.
I tu pojawiamy się my.
DELTA Rusztowania na wysokości zadania
Aby móc restauratorom zapewnić bezpieczny dostęp do elewacji i wnętrz świątyni, dostarczyliśmy na tę realizację rusztowania DELTA 70, przygotowaliśmy projekt rozmieszczenia rusztowań, a następnie wykonaliśmy montaż konstrukcji na świątyni.
Dlaczego DELTA 70 była idealnym wyborem?
Bo ten system został stworzony właśnie po to, by pracować przy obiektach trudnych, wymagających, o skomplikowanej bryle. Cerkiew ma kształt ośmiokąta, liczne gzymsy, uskoki, zaokrąglenia, kopułę, wieżę, boczne portale – to wszystko wymaga rusztowania, które można dopasować co do centymetra.
DELTA 70 daje tę możliwość:
-
łatwy i szybki montaż, możliwy nawet przy ograniczonej przestrzeni,
-
stabilność dzięki zamkniętym ramom 70 cm,
-
elastyczność przy dopasowywaniu do krzywizn i załamań elewacji,
-
możliwość tworzenia konstrukcji niestandardowych dzięki konsolom, dźwigarom, ramom gzymsowym i przejściowym,
-
bezpieczne podesty i stężenia, które gwarantują stabilność przy wielomiesięcznej pracy konserwatorów.
Słowem – idealny partner dla obiektu, który ma 140 lat i zasługuje na absolutnie najwyższy standard renowacji.
Gdy rusztowania stoją, historia wraca do życia
To, co dzieje się wewnątrz świątyni, trudno określić inaczej niż „powrót do przeszłości”. Warstwa po warstwie odsłaniana jest prawdziwa historia cerkwi – jej oryginalna kolorystyka, detale, których nie oglądał nikt od czasów Hilarego Majewskiego, bogactwo malarskie i dekoratorskie, którego nikt się dziś nie spodziewa.
Sam konserwator podkreśla:
„Wracamy do tego, co było 140 lat temu. Efekt będzie zjawiskowy. To wydarzenie na skalę europejską”
mówi Grzegorz Dierzęga.
A proboszcz świątyni, ks. Eugeniusz Fiedorczuk, dodaje:
„To nie tylko świątynia, to jeden z najważniejszych zabytków Łodzi. Naszym obowiązkiem jest zadbać, by przetrwała kolejne stulecia.”
I dokładnie tak traktujemy tę realizację – jako zaszczyt i odpowiedzialność. Jako możliwość, by dołożyć swoją cegiełkę do historii Łodzi, jej kultury i jej najważniejszych obiektów sakralnych.
Nie tylko remont. To lekcja historii.
Co piękne – cerkiew otwiera się także na młodych. Konserwatorzy oraz proboszcz zapraszają uczniów łódzkich szkół plastycznych i techników konserwatorskich do udziału w pracach. To szansa, by zobaczyć na żywo, jak odrestaurowuje się zabytek klasy europejskiej. Jak odsłania się czas. Jak historia wraca na swoje miejsce.
Takich lekcji nie da się przeprowadzić w szkolnej pracowni.
Na koniec…
Renowacja cerkwi św. Aleksandra Newskiego to coś więcej niż remont. To opowieść o Łodzi – tej sprzed 140 lat i tej dzisiejszej. O ludziach, którzy ją budowali, o kulturach, które się tutaj spotykały, o wierze i sztuce. Ale też o współczesnych specjalistach, którzy dbają o to, by zachowane zabytki wyglądały lepiej niż kiedykolwiek.
Jesteśmy dumni, że system rusztowań DELTA 70 mógł odegrać swoją rolę w tym wyjątkowym przedsięwzięciu.
Bo są realizacje, które zostają na lata. I takie, które zostają na pokolenia.